Liga gra cz. II

Wczoraj było o prognozach rozstrzygnięć na dole tabeli, zatem dziś na tapetę biorę drużyny z czuba tabeli. Realnych kandydatów do zdobycia mistrzostwa jest dwóch: Lech Poznań i Legia Warszawa. Oczywiście nie oznacza to, że do walki nie włączy się jeszcze Wisła Kraków, ale nie od dziś jasne jest jedno - Wisła Pawłem Brożkiem stała przez 19 dotychczasowych kolejek. Gra mistrza Polski była zależna od postawy najlepszego napastnika w kraju. Jak wiemy, w meczu z GKS Bełchatów król strzelców doznał groźnej kontuzji kolana i przy najlepszych wiatrach nie zagra przez miesiąc. Prawdopodobnie jednak sezon ma już całkiem z głowy. Śmiem przypuszczać, że zblazowana ekipa “białej gwiazdy” z przereklamowanym trenerem na ławce nie będzie w stanie wykrzesać w sobie tyle energii by poradzić sobie bez Pawła, choć jest to z pewnością możliwe. Wisła to na tyle doświadczona i zgrana drużyna, że może nas jeszcze zaskoczyć. Nie chce mi się wierzyć jednak, że Baszczyńskie, Głowackie, Sobolewskie, Cantory i inne Zieńczuki pokażą jeszcze lwi pazur i charakter. Im już chyba bliżej do odejścia z klubu niż do kolejnego triumfu w lidze. Zwłaszcza, że w dwóch najbliższych meczach Wiśle będzie niesamowicie trudno o komplet punktów. Derby Krakowa, a potem wyjazd do Poznania mogą wyjaśnić sprawę przyszłości mistrzów i ich trenera. Na plus Wisły, oprócz ww. atutów sportowych, trzeba zaliczyć dogodny terminarz. Wprawdzie przed nimi mecze z Cracovią, Lechem, Legią, Górnikiem i Śląskiem, ale tylko z “kolejorzem” zagrają na wyjeździe.

Zespoły zajmujące 4. i 5. miejsca czyli Polonia Warszawa i Śląsk Wrocław nie są jeszcze gotowe na grę w pucharach. Zmiana trenera przy Konwiktorskiej nic nie da, bo z pustego to i Salomon… A tym bardziej, gdy jest to Bobo Kaczmarek, który ostatni raz samodzielnie prowadził zespół w lidze w roku 2003. Pracy też nie ułatwi mu właściciel “czarnych koszul” Józef Wojciechowski, który nawet nie stara się ukrywać swych autorytarnych zapędów w prowadzeniu nie tylko klubu, ale i drużyny. Jestem przekonany, że kartka ze składem prezesa będzie symbolem pracy Boba w Warszawie. Wracając jednak do wartości sportowej KSP to nie wygląda to imponująco. Kilku rozwydrzonych grajków (Jodłowiec, Majewski, Mąka), kilku stetryczałych (Kozioł, Sokołowski), kilku bez formy (Mynar, Lato, Ivanowski, Gajtkowski) i kilku zupełnie nie wiadomo jakich (Kosmalski, Mierzejewski, Trałka). Jeśli dorzucić do tego toporny styl, to już nie można się dziwić, że Polonia wiosną zdobyła raptem 1 punkt. No ale za to z Legią, rywalem w walce o czołowe lokaty. Patrząc w terminarz też nie jest różowo. Drużynę z Muranowa czekają wyjazdy do Wrocławia, Chorzowa, Wodzisławia, Krakowa (Craxa), Białegostoku i Zabrza. Nie liczyłbym tu na zbyt wiele punktów. Znacznie łatwiejszych rywali Polonia będzie gościć, bo zagra jeszcze u siebie z Bytomiem, Lechią i Bełchatowem. Natomiast w przedostatniej kolejce na Konwiktorską przyjedzie Lech. Ten mecz może zdecydować o losach mistrzostwa i gry w pucharze UEFA. Oby tylko wcześniej nie było już wszystko jasne.

Śląsk natomiast jest drużyną, która jeszcze nic nie musi, przynajmniej w teorii. A zazwyczaj jest tak, że gdy nie ma specjalnej presji wyniku, to i tego wyniku nie ma. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę. Wrocławianie to na razie bardzo chimeryczna drużyna. Jesienią niby imponowali. Ograli Wisłę, zremisowali z Lechem i już prasa odtrąbiła narodziny wspaniałej drużyny. Mecz na Łazienkowskiej zweryfikował te osądy. 0:4 z Legią i nawet głupie tłumaczenia Ryszarda Tarasiewicza, że zespół zagrał przynajmniej otwartą piłkę, nie pomogą zatrzeć marnego wrażenia. A przesadna pewność siebie szkoleniowca też chluby nie przynosi. Wiosną Śląsk nie zachwyca. Pokonał wprawdzie u siebie rozbitą Polonię Bytom, ale dwa remisy ze słabeuszami (Lechia, Odra) mocno skomplikowały sytuację. Jednak jeszcze wszystko przed wrocławianami. U siebie podejmą niemal całą czołówkę Polonię W., Lecha i Legię (to też może być decydujące spotkanie dla obu zespołów), a jedynie z Wisłą zagrają w Krakowie. Zatem najtrudniejsze mecze przed nimi,  a pamiętajmy, że do Wrocławia przyjedzie jeszcze z nożem na gardle Górnik. Oczywiście są w stanie zdobyć w tych spotkaniach masę punktów, ale akurat oni mogą totalnie rozczarować. Często jest tak, że jeśli beniaminek rozgrywa świetną jesień, to na wiosnę najczęściej traci siłę rozpędu. Jestem bardzo ciekawy, jak to będzie w przypadku Śląska.

No i zostaje nam walka o mistrzostwo. Choć przyznam, że jak patrzę na Lecha i na Legię to odnoszę wrażenie, że oba zespoły na ten tytuł nie zasługują. Lechici, po udanych występach w Pucharze UEFA (choć w 6 ostatnich meczach wygrali tylko raz) stali się pupilami piłkarskiej Polski. I chyba tak mocno uwierzyli w swoją wielkość, że od dłuższego czasu grają co najwyżej przeciętnie. Zawodzą dotychczasowi liderzy Arboleda, Stilić i Murawski, do formy po kontuzji wraca Peszko, tradycyjnie słabo spisują się obrońcy i nienajlepiej obaj bramkarze. Mimo to Lech wygrywa. Powodów jest kilka. Przede wszystkim, jak na polskie warunki, “kolejorz” i tak ma bardzo mocną pierwszą jedenastkę, w której nie brakuje indywidualności. W rolę lidera wcielił się ostatnio Robert “on jest za słaby na Legię” Lewandowski, który z gracją ładuje gola za golem. Po drugie poznaniacy mają mocne ciśnienie na mistrza. Po trzecie doświadczenie wyniesione z pucharów jest bezcenne. Dzięki niemu wygrywają nawet wówczas, gdy nie są lepsi od swego rywala. No i po czwarte, mają świetnego, doświadczonego trenera. Nie ukrywam, że jestem fanem talentu Smudy i tak jak śmieszą mnie jego wypowiedzi, tak szanuję jego trenerski nos. Jakie są zatem minusy Lecha? Przede wszystkim to brak wartościowych zmienników. Gdy spojrzy się na nazwiska zajmujące ławkę rezerwowych to nie ma szału i właściwie żaden ze zmienników nie daje tyle co gracz zmieniany. Drugi minus to przygotowanie fizyczne do rundy rewanżowej. Na razie wszystko wygląda dobrze, bo zespół był szykowany na mecze z Udinese, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce okazało się, że lechici łapią zadyszkę. A przed nimi jeszcze bardzo trudne mecze wyjazdowe - Wrocław i dwukrotnie Warszawa (choć akurat na Łazienkowskiej Smuda lubi i umie wygrywać…). U siebie Lech ma znacznie łatwiejszych rywali, bo z Arką, ŁKS-em, Lechią czy Ruchem powinien sobie spokojnie poradzić. Najtrudniej będzie z Wisłą, ale w tym meczu drużyna Smudy też wystąpi jako faworyt. Jest też “po trzecie”, ale to już czysto teoretyczne dywagacje. Lech nie za bardzo wytrzymuje ciśnienie, co udowodnił w zeszłym sezonie głupio tracąc ważne punkty. Z tego powodu nie zakwalifikował się do Pucharu UEFA (zagrał, bo miejsce zwolniła Dyskobolia). Powtórka z rozrywki wcale nie jest niemożliwa. Jak widać jednak minusy zdecydowanie nie przysłaniają plusów i to “kolejorz” jest najbliżej (co wynika także z tabeli ;) ) zdobycia mistrzostwa.

W teorii poznaniakom będzie starała się przeszkodzić Legia. O “wojskowych” na republicefutbolu napisaliśmy już tyle, że właściwie niczego odkrywczego nie można dodać. Wiadomo jedno. Coś z tym zespołem jest nie tak, co potwierdza nawet trener Urban. Sęk w tym, że on też nie wie co. A skoro nie wie szkoleniowiec, to kto ma wiedzieć? Urban jest w klubie prawie dwa lata i zdobył puchar oraz wicemistrzostwo. Problem w tym, że jego Legia nie gra porywająco w piłkę. Piłkarze starają się jak najlepiej grać “diamentem”, ale przy Łazienkowskiej na razie brakuje świetnych skrzydłowych i bocznych obrońców. A przy tym ustawieniu to oni są kluczowi. Jest też tylko jeden skuteczny napastnik, do tego mocno niepewny i zmanierowany. Na szczęście drużyna Legii świetnie broni i ma najlepszych w kraju środkowych pomocników. Choć ostatnio tej opinii jakoś nie umieją potwierdzić i nie radzą sobie z pressingiem Polonii W. czy Jagiellonii w środku pola. To zaskakuje, zwłaszcza zważywszy na ich zaawansowany poziom techniczny i przegląd pola. Na pewno jednak legioniści są dobrze przygotowani do sezonu kondycyjnie. Nie powinni mieć z tym żadnych problemów i są w stanie walczyć przez pełne 90 minut. Musi im się tylko chcieć… Terminarz Legii jest średni. Górnik i Lech u siebie, Wisła i Śląsk na wyjeździe. Kluczowe są jednak mecze ze słabszymi rywalami, a do tej pory “wojskowi” przegrali aż 4 spotkania ze słabeuszami i zremisowali z ŁKS - em. Zatem ten element zdecydowanie do poprawy. Inaczej mistrza na pewno nie będzie.

No i na koniec zabawa w typowanie końcowej tabeli w czołówce.

1. Lech - 65 pkt.

2. Legia - 64 pkt.

3. Wisła - 58 pkt.

4. Śląsk - 49 pkt.

5. Polonia - 46 pkt.

A jak będzie naprawdę, to zobaczymy :)

futbolowe.info - zawsze najbardziej aktualne informacje z polskiej ekstraklasy i lig europejskich w jednym miejscu! »



Jest już 2 komentarzy

  1. Zdziś @ 20 marca 2009
     

    Myśli ze Twoja Legła wygra 9 meczy? Chyba coś piłeś człowieku…

  2. Qbas @ 20 marca 2009
     

    Moja Legia nigdy nie wygra ” 9 meczy”. Co najwyżej 9 meczów, troglodyto

Odpowiedź

Powered by WP Hashcash


Polecamy



Diablo 3

FIFA 13

Wyszukaj w blogu

RSS


marzec 2009
P W Ś C P S N
« lutego   czerwca »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031